BBONUSP/Reshot. Moja dziewięcioletnia córka kłamie o najgłupszych bzdurach. To bezpieczne miejsce, prawda? Mogę to tutaj powiedzieć. Kłamie na temat tego, ile pracy domowej ma do odrobienia, jakby moja żona nie pracowała w szkole i mogła szybko dojść do sedna sprawy. M jak miłość, odcinek 1686: Andrzej odpuści sobie Julię i jej dziecko. Skłamie w żywe oczy - ZDJĘCIA. Małgorzata Pala. 2022-11-16 8:58. Czy ten artykuł był ciekawy? Podziel się nim! nie potrafimy zrozumieć dlaczego nasze dziecko kłamie nam w żywe oczy. Próbujemy jednak zrozumieć jego zachowanie wczuwając się w sytuację jego małymi oczami, jego małymi rączkami, nóżkami, bo świat z perspektywy dziecka nie jest przecież taki sam; wpadamy w furię, złość, czujemy, że moglibyśmy uderzyć dziecko. Dlaczego lewactwo kłamie w żywe oczy? casus łajdaka politycznego – Grodzkiego (+video) 13 września 2020, 13 września 2020 13 marca 2020, 11:38 To proste. . fot. Adobe Stock, VadimGuzhva Bywało, że Grzesiek wyjeżdżał nawet na cały tydzień. Ale ja w tym czasie się nie nudziłam. Kiedy mąż znikał, umawiałam się na ploteczki z najlepszą przyjaciółką Iwoną. – Nie rozumiem, jakim cudem znosisz te podróże Grześka z takim spokojem? Gdybym ja straciła swojego Pawła z oczu choćby na dwa dni, chyba bym zwariowała z niepokoju – zapytała któregoś razu. – Niby dlaczego? – zdziwiłam się. – Bo bała bym się, że gdy ja tu tęsknię i czekam, on zabawia się z jakąś panienką w hotelowym pokoju… – Poważnie? To ci współczuję, bo ja się nie boję. Ani trochę. Jestem pewna, że Grzesiek jest mi wierny jak pies… – odparłam. Mówiłam szczerze. Pobraliśmy się z wielkiej miłości i nasze uczucie mimo upływu lat nie wygasało. Wręcz przeciwnie – rozkwitało. Kiedy mąż wracał do domu, od razu szliśmy do sypialni. Kochaliśmy się do białego rana, bo nie mogliśmy się sobą nasycić. Ufałam mu i wierzyłam, że zawsze będę jedyną kobietą w jego życiu. Jakieś trzy lata temu zachowanie męża jednak nagle się zmieniło. Grzesiek stał się, delikatnie mówiąc, bardzo wstrzemięźliwy w tych sprawach. Kochał się ze mną coraz rzadziej i krócej. A kiedy raz nie stanął na wysokości zadania, zaczął unikać zbliżeń jak ognia. Nie pomogły tłumaczenia, że to przecież nic takiego i każdemu się może zdarzyć. Zaciął się w sobie i już. Próbowałam zachęcić go do działania. Zakładałam seksowną bieliznę, rozstawiałam nastrojowe świece w sypialni, podawałam wykwintną kolację, szeptałam do ucha czułe słówka. Nic nie pomagało. Było gorąco jak na Saharze, a teraz... Islandia – Przepraszam cię, ale jestem potwornie zmęczony i boli mnie głowa. Nie mam ochoty na seks – mówił, a potem okrywał się szczelnie kołdrą i odwracał do mnie plecami. Nie rozumiałam, co się dzieje. Przecież jeszcze nie tak dawno w naszej sypialni było gorąco jak na Saharze. A tu nagle zima jak na biegunie. Już mnie nie kocha. Kogoś ma – kołatało mi w głowie. Chciałam się wyżalić Iwonie, ale było mi głupio. Przecież z taką dumą i przekonaniem w głosie opowiadałam jej, jaka jestem pewna miłości i wierności męża. W końcu jednak nie wytrzymałam i opowiedziałam jej, jakim to chłodem wieje teraz z naszej sypialni. – Myślisz, że to dowód na zdradę? – wykrztusiłam załamana. – Teoretycznie tak… Ale pewności nie ma. Może rzeczywiście jest zmęczony i boli go głowa? – zastanawiała się głośno. – Przez cały czas? Chyba sobie żartujesz! Dziękuję ci, że starasz się być delikatna, bo nie chcesz mnie dołować, ale to niepotrzebne. Mam dość domysłów, pytań. Muszę poznać prawdę i się z nią zmierzyć. Choćby była najgorsza – westchnęłam. Od tamtego dnia zaczęłam szukać dowodów na to, że Grzesiek mnie zdradza. Gdy wracał do domu, przeszukiwałam mu kieszenie, czytałam esemesy, zaglądałam do skrzynki mailowej. Choć starałam się być bardzo ostrożna, raz dałam się przyłapać z jego komórką w ręku. Nie usłyszałam, jak wyszedł z łazienki… Wkurzył się okrutnie. Krzyczał, że nie mam prawa czytać jego korespondencji, że to jego prywatne sprawy. – A dlaczego? Przecież jesteśmy małżeństwem, nie powinniśmy mieć przed sobą żadnych tajemnic. No chyba, że masz coś do ukrycia – odparowałam. – Niby co mam do ukrycia? – A to, że masz kochankę albo nawet kilka! – wrzasnęłam histerycznie. – Słucham? Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy? – wytrzeszczył oczy. – Naprawdę nie wiesz? Nie rozśmieszaj mnie! Kiedyś od razu po powrocie z delegacji ciągnąłeś mnie do sypialni. A teraz traktujesz mnie jak powietrze! – Bo źle się czuję, jestem zmęczony, Anitko. Sam nie wiem, dlaczego… – Bo zaliczasz za dużo panienek! – przerwałam mu brutalnie. – Wiesz co? Zachowujesz się jak kompletna wariatka! Nie chce mi się z tobą gadać – machnął tylko ręką. Następnego dnia zorientowałam się, że zabezpieczył telefon i laptop hasłami. To jeszcze mocniej utwierdziło mnie w przekonaniu, że jednak ma coś na sumieniu. Ta myśl nie pozwalała mi normalnie funkcjonować, spokojnie zasnąć. Mijały kolejne miesiące. Choć nie znalazłam żadnych dowodów, nadal oskarżałam Grześka o zdrady. Tak się zafiksowałam, że nie mogłam myśleć o niczym innym. On oczywiście się wypierał, ale nie wierzyłam w ani jedno jego słowo. Byłam przekonana, że kłamie w żywe oczy. Nocami beczałam w poduszkę. Często dochodziło między nami do awantur, a nasze szczęśliwe małżeństwo zaczęło się rozpadać. I pewnie rozpadłoby się na dobre, gdyby nie tamten wypadek. To było dwa lata temu. Grzesiek pojechał w delegację do Krakowa. Gdy wracał, stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w drzewo. Karetka zabrała go do szpitala. Gdy usłyszałam od policji, co się stało, omal nie zemdlałam. Spadły mi klapki z oczu W jednej sekundzie zapomniałam o wszystkich podejrzeniach, złości i żalu. Błyskawicznie wsiadłam w samochód i ruszyłam w ponad dwustukilometrową podróż do szpitala. W drodze modliłam się tylko o jedno: żeby przeżył. Na miejsce dotarłam po trzech godzinach. Jak szalona biegałam po korytarzach szpitala, szukając kogoś, kto mógłby mi powiedzieć, w jakim stanie jest Grzesiek. W końcu dopadłam lekarza. – Życiu pani męża nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. Jest tylko porządnie poobijany. Chyba jechał bardzo wolno albo miał wiele szczęścia – usłyszałam. – Jest pan pewien? Zrobiliście wszystkie badania? Przecież mąż może mieć jakieś obrażenia wewnętrzne – dopytywałam się rozgorączkowana. – Spokojnie, zrobiliśmy… I żadnych obrażeń nie ma. Znaleźliśmy za to sporych rozmiarów guz. Ostateczną diagnozę postawi specjalista, po kolejnych badaniach, ale wszystko wskazuje na to, że to gruczolak, czyli guz przysadki – odparł. Nogi się pode mną ugięły. – Grzesiek ma raka mózgu? – Tak, ale to łagodna zmiana, więc proszę nie wpadać w panikę. Męża czeka prawdopodobnie operacja, ale po niej poczuje się zdecydowanie lepiej. – Jak to lepiej? Mąż nigdy nie narzekał na zdrowie… – Nie skarżył się na dokuczliwe bóle głowy? – Skarżył się. Ale myślałam, że to z przemęczenia. Mąż dużo pracuje, wiele godzin spędza w samochodzie – przyznałam. – A jak tam w sypialni? Wszystko dobrze? Pytam, bo taki guz u mężczyzn powoduje często spadek libido, a nawet impotencję… – Może pan powtórzyć? – nie wierzyłam, czy dobrze słyszę. – Czyli ten objaw też pani, że tak powiem, zaobserwowała? – uśmiechnął się pod nosem. Zaczerwieniłam się. – Owszem, zaobserwowałam. Tylko myślałam… – zaczęłam się plątać. – Zresztą nieważne, co myślałam… Z przeraźliwą jasnością dotarło do mnie, że niesłusznie oskarżałam Grześka o zdrady i urządzałam mu te wszystkie awantury. Bo za zimę w sypialni odpowiadał guz. Z jednej strony byłam szczęśliwa, ale z drugiej miałam ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu. Gdy już nieco ochłonęłam, poszłam do męża. Gdy mnie zobaczył, lekko się skrzywił. – Jak widzisz, nie zabawiam się z żadną panienką. Jeśli nie wierzysz, zajrzyj pod łóżko – rzucił z przekąsem. – O rany, przecież wiem… I przepraszam. Byłam idiotką… Zazdrość mnie zaślepiła… – zaczęłam się tłumaczyć. – O, widzę, że już wiesz o guzie i jego przykrych, choć przejściowych następstwach? – Tak… Rozmawiałam z lekarzem. Dlaczego mi nie powiedziałeś, że źle się czujesz? I masz kłopoty z… no wiesz z czym? – Próbowałem… Mówiłem ci, że wiecznie boli mnie głowa i sam nie wiem, co się ze mną dzieje. Ale ty nie słuchałaś. Wyjechałaś z tymi panienkami i ochota na rozmowę mi przeszła. Zwłaszcza o takich trudnych dla faceta sprawach. A potem… Potem już było tylko gorzej. W ogóle nie dało się z tobą gadać… – machnął ręką. – Obiecuję, że to się już nigdy nie powtórzy, że najpierw cię wysłucham, spokojnie przemyślę sprawę, a potem będę wyciągać wnioski. Tylko już się nie gniewaj, dobrze? – patrzyłam na niego z pokorą. – No nie wiem… Porozmawiamy po operacji… Zobaczymy, jak się spiszesz. W sypialni… – mrugnął do mnie. – Już nie mogę się doczekać! – wykrzyknęłam. Mówiłam szczerze. Czułam, że kochałam Grześka, chyba nawet mocniej niż przed tymi wszystkimi awanturami, i chciałam, by jak najszybciej było między nami jak dawniej. Niestety, pandemia sprawiła, że musiałam uzbroić się w cierpliwość. Mąż przeszedł operację guza dopiero dwa miesiące temu. Na szczęście, tak jak zapowiedział lekarz, czuje się znacznie lepiej, bo gdy wraca z delegacji, znowu bierze mnie w ramiona i zanosi do sypialni… Czytaj także:„Po 15 latach w końcu oświadczyłem się Bożence. Mieliśmy żyć w wolnym związku, ale jej choroba pokrzyżowała nam plany”„Matka była naczelną plotkarą we wsi. Nie pozostawiała na ludziach suchej nitki. Uknułem intrygę, by zakończyć tę farsꔄPragnę dziecka, ale ledwo wiążemy koniec z końcem, a była mojego faceta wysysa z nas ostatnie pieniądze na alimenty” Dlaczego moje dziecko mnie okłamuje? To bolesne pytanie bardzo często zadają sobie rodzice. Czy w ten sposób wyraża swoje emocje, problemy, brak zaufania? Jak interpretować takie zachowanie dziecka? Odpowiedzieć na te pytania pomoże nam Iwona Michniewicz, Edukator Pozytywnej Dyscypliny. Dlaczego dzieci nas okłamują? Iwona Michniewicz, Edukator Pozytywnej Dyscypliny, Coach, Trener Biznesowy, Trener FRIS: Jest kilka powodów dlaczego nasze dzieci kłamią. Bardzo częstym motywatorem takiego zachowania jest strach. Dzieci boją się reakcji rodziców, kar, w szczególności jeżeli już mają za sobą takie doświadczenia. Zdarza się też tak, że nie chcą rozczarować mamy i taty, uważają, że mogą czymś sprawić rodzicowi przykrość lub zawód więc opowiadają inną wersję zdarzeń. Kolejnym powodem jest chęć zwiększenia swojej atrakcyjności, zwrócenia na siebie uwagi osób w najbliższym otoczeniu. Dzieci wymyślają różne historie, po to żeby zaimponować komuś innemu. Czasami zdarza się, że chcą zachować tzw. twarz, mają świadomość, że zrobiły coś niewłaściwego, ale mówią tylko część prawdy, koloryzują siebie i swoje wytłumaczenie żeby w oczach innych osób być w porządku. Kolejny powód, którego nie można pominąć to taki, że naśladują swoich rodziców. Dorośli bardzo często kłamią w „niewinny” sposób, np. nie chcą z kimś rozmawiać przez telefon, to proszą współmałżonka, żeby odebrał za nich i powiedział, że właśnie biorą prysznic albo wyszli na chwilkę do sklepu. Dziecko, które jest obserwatorem takiej sytuacji zapamiętuje to i uczy się postawy, że drobne kłamstwa są dobre. Rodzic może rozmawiać z dzieckiem, tłumaczyć mu, że warto być szczerym, ale jeżeli swoim zachowaniem przeczy głoszonym przez siebie naukom wpływa to na dziecko negatywnie i powoduje kopiowanie niewłaściwego zachowania. Jak odróżnić fantazjowanie od kłamstwa? Iwona Michniewicz, Edukator Pozytywnej Dyscypliny, Coach, Trener Biznesowy, Trener FRIS: Fantazjowanie zazwyczaj pojawia się u dziecka w wieku 4 lat. To naturalny rozwój wyobraźni i myślenia, etap, który jest absolutnie niezbędny do prawidłowego rozwoju. W związku z tym rodzic powinien dawać szansę na rozwój fantazji podczas zabawy i nauki. Jeśli dziecko w odpowiedni sposób zaspokoi swoją chęć fantazjowania, nie będzie miało potrzeby zmyślania dodatkowych historii. Młodsze dzieci nie do końca jeszcze rozróżniają fikcję od rzeczywistości. Mogą powiedzieć, że w przedszkolu bawili się ze Spidermanem albo z innym super bohaterem, a tak naprawdę oglądali kreskówkę z ulubioną postacią z bajek i po prostu im się to pomieszało. Co ciekawe, zazwyczaj w wieku 3-4 lat dziecko wychodzi z tego, ale w niektórych przypadkach trwa to do 6 roku życia. Jeżeli z takim zjawiskiem mamy do czynienia u starszych pociech, może się to stać w pewnym momencie niepokojące. Natomiast, świadomego mówienia nieprawdy dziecko może uczyć się w wieku 5-6 lat. to zależy od dziecka. Może być tak, że 6 latek będzie na takim etapie rozwoju, że będzie zmyślał różne historie, a inny 5-latek już będzie mógł przemyśleć, że jego kłamstwo może mu przynieść korzyści, takie jak imponowanie innym rówieśnikom albo deser lub nowa zabawka po wykonanym zadaniu, które tak naprawdę nie miało miejsca. Okres 8-9 lat jest momentem w którym nasze dziecko na tyle zaczyna rozumieć normy społecznie, że może wiedzieć, że kłamstwo jest złe i nieakceptowalne społecznie. Jako 5-6 latek może zmyślać w określonym celu, ale samodzielnie nie ocenia, że robi coś złego i niewłaściwego. Kogo najczęściej okłamują dzieci Iwona Michniewicz, Edukator Pozytywnej Dyscypliny, Coach, Trener Biznesowy, Trener FRIS: Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, nie ma tak naprawdę reguły. Możemy powiedzieć, że jeżeli dziecko wychowuje się w domu, w którym rodzice rozliczają je za każde przewinienie, pomyłkę, zatajenie prawdy, nie ma przestrzeni na błędy, to dziecko będzie się bało przyznawać do wykroczeń i będzie okłamywać swoich rodziców. Jeżeli dziecko czuje się bezpiecznie w domu, czuje się akceptowane, ale chce być akceptowane i poważane w grupie rówieśników to może zacząć okłamywać kolegów i koleżanki. Zobacz film i dowiedz się więcej o tym dlaczego dzieci kłamią: Zobacz film: Dlaczego dzieci kłamią? Źródło: Dzień Dobry TVN Jak rodzice powinni reagować na kłamstwa dziecka? Iwona Michniewicz, Edukator Pozytywnej Dyscypliny, Coach, Trener Biznesowy, Trener FRIS: W pierwszej kolejności powinni odpowiedzieć sobie na pytanie jak zazwyczaj reagują. Najczęściej słychać wyrzuty, typu: dlaczego kłamiesz?, jak możesz to robić?, na kogo wyrośniesz?, nic z Ciebie dobrego już nie będzie. W tym momencie ważna jest świadomość na jakim etapie rozwoju jest nasze dziecko, po to żeby we właściwy sposób określić jakie są motywy kłamstwa, czy kryją się za nim trudne emocje, chęć zaimponowania, ukrycia czegoś. Złe wywnioskowanie i oskarżanie od razu dziecka może być bardzo krzywdzące. Trzeba również wiedzieć, że dziecko ma swoje spojrzenie na świat, inaczej niż dorosły interpretuje to samo zdarzenie. Przez to może opowiadać różne historie i być przekonane, że jest tak jak ono to widzi. Kolejną sprawą jest pokazywanie, że przyznanie się do błędu jest dobre. Jeśli w domu jest taka atmosfera, że jak rodzic popełni błąd potrafi się do niego przyznać, przeprosić to dziecko nie będzie uciekało się do kłamstwa, bo wie, że ma do tego błędu prawo. Ma świadomość, że rodzice będą skupiać się na rozwiązaniu problemu, a nie na wytykaniu go, szukaniu winnych. Apeluję więc, rozmawiajmy z naszymi dziećmi dlaczego szczerość jest ważna, bez osądu. A jak już dziecko przyzna nam się do błędu to doceńmy to i szukajmy rozwiązania. Dziecko wspierane, które czuje bezwarunkową miłość, najczęściej nie będzie miało powodów żeby celowo kłamać. Jak powiedzieć rodzicom, że zmianę muszą zacząć od siebie? Iwona Michniewicz, Edukator Pozytywnej Dyscypliny, Coach, Trener Biznesowy, Trener FRI: Często zmiana zachowania rodziców jest receptą na rozwiązanie bardzo wielu problemów. Niestety, rodzicom często nie wystarczy delikatnie powiedzieć: zmień swoje zachowanie wobec dziecka a jego zachowanie się zmieni. Dlatego też na warsztatach albo indywidualnych zajęciach „wrzucamy” rodzica w pewne doświadczenia z przeszłości, w których ma sobie przypomnieć jak się czuł jak był np. karany w dzieciństwie. Takie eksperymenty mają wzbudzić refleksję. Prosimy rodziców, żeby przypomnieli sobie co myśleli, jak ich mama lub tato krzyczał na nich. Wtedy odkrywają, że uczucia jakie im wtedy towarzyszyły nie są tymi jakie chcą wywołać u swoich pociech. Zupełnie nie to chcą wywołać u dzieci. Zdają sobie sprawę, że kiedy krzyczą, karzą, rozkazują, zabraniają wyjścia osiągają odwrotne rezultaty od zamierzonych. To wydaje się proste, można o tym czytać w książkach i czasopismach, ale doświadczenie tego na własnej skórze, wejście w rolę dziecka w jest w stanie otworzyć najbardziej oporne osoby. Marek Jakubiak ostro skrytykował Rafała Trzaskowskiego za jego słowa o blokowaniu środków europejskich dla Polski. TVP Info wyemitowała we wtorek wypowiedź prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który relacjonował swoją rozmowę z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen na temat środków dla Polski z Krajowego Planu Odbudowy (KPO), których KE nie przekazuje rządowi z powodu zastrzeżeń związanych z funkcjonowaniem polskiego wymiaru sprawiedliwości. Trzaskowski o warunkach wobec Polski – Rozmawiałem z Ursulą von der Leyen. Jestem dobrej myśli, że Komisja Europejska będzie stawiała dodatkowe warunki (ws. odblokowania KPO - red.) i że te warunki będą musiały być spełnione, żeby te pieniądze popłynęły do Polski – powiedział Trzaskowski. W innej wypowiedzi pokazanej w TVP Info Trzaskowski dopytywany przez dziennikarza, jakie warunki ma na myśli, odparł: "Pieniądze muszą popłynąć do Polski natychmiast". Stacja przypomniała też wywiad Trzaskowskiego w Radiu Zet z 2018 r., w którym mówił: "Dzięki naszym staraniom te pieniądze nie przepadają, tylko te pieniądze będą mrożone. W związku z tym, jak my wygramy kolejne wybory, to te pieniądze zostaną odmrożone". Jakubiak: Rzeka pieniędzy zamieniła się w rzekę ścieków Słowa prezydenta Warszawy skomentował Marek Jakubiak. – Skubaniec kłamie w żywe oczy. Patrzy bez żadnej żenady. Naprawdę to jest talent – powiedział, śmiejąc się. – Pamiętam jak dziś, że w kampanii wyborczej do miasta stołecznego Warszawy Trzaskowski mówił, że jak zostanie prezydentem, to do Warszawy popłynie rzeka pieniędzy z Unii Europejskiej, wstrzymanych dzisiaj w niepewności, kto wygra. Ta rzeka zamieniła się w rzekę ścieków – ocenił Jakubiak, nawiązując do awarii w oczyszczalni ścieków "Czajka". – Tych pieniędzy nikt nie widział i nie będzie widział w Warszawie – stwierdził. Czytaj też:Trzaskowski zrezygnuje z urzędu? "Przede mną poważna decyzja"Czytaj też:Kto powinien być kandydatem PiS na prezydenta? Sondaż Niewinne kłamstewko, kwiecista fantazja, czy perfidne kłamstwo? Dzieci lubią snuć niesamowite historie. Problem pojawia się wtedy, kiedy nasze dziecko już nie tylko żyje w świecie fantazji z wymyślonymi przyjaciółmi, ale jawnie wykorzystuje mówienie nieprawdy, aby osiągnąć swoje cele. Co zrobić, kiedy dziecko kłamie notorycznie? Dlaczego dzieci kłamią? Małe dzieci uczą się poprzez naśladowanie. Pierwsze niezgodne z prawdą historie tworzą, bo w ten sposób trenują i rozwijają wyobraźnię. Z czasem to dorośli tak naprawdę uczą ich kłamstwa. Niewinne słowa babci ,,Nie mów mamie, że dałam ci czekoladę” lub przyłapanie rodziców na mijaniu się z prawdą, przy odpowiedzi na nurtujące ich pytanie. Te z pozoru nieszkodliwe zachowania sprawiają, że nasze dzieci uczą się kłamstwa. Co gorsza, postrzegają je jako coś normalnego, a nawet pozytywnego, bo pozwala uniknąć konfliktu. Starsze dzieci szybko zauważają, że dorośli kłamią nie tylko aby uniknąć drażliwych sytuacji, ale również po to, aby osiągnąć zamierzony cel, czy zapewnić sobie po prostu ,,święty spokój”. Dlatego nie należy się dziwić, że nasza pociecha kłamie w szkole, domu, czy w rozmowie ze znajomymi. Kłamstwo z pozoru niewinne sprawia, że żyje mu się lepiej chociaż przez chwilę. Ponadto nasze zapewnienia, że kłamstwo nie jest pozytywnym zjawiskiem, nie przekonują dziecka. Dzieje się tak, bo widzi i rozumie, że robimy to sami, nawet w codziennych, błahych sprawach, tym samym tracimy autorytet. Co robić, gdy dziecko kłamie? Przede wszystkim gniew jest złym doradcą. To zupełnie naturalne, że czujesz rozczarowanie kiedy zauważasz, że twoje dziecko kłamie w żywe oczy, musisz zachować jednak spokój. Bez względu na to w jakim wieku jest twoja pociecha, musisz przeprowadzić z nią szczerą rozmowę. Atmosfera rozmowy musi być taka, aby dziecko czuło się bezpiecznie i komfortowo, inaczej efekt będzie odwrotny. Sam też musisz dawać przykład, nie oczekuj, że dziecko będzie mówiło prawdę jeśli widzi, że ty tego nie robisz. Przede wszystkim też nie stygmatyzuj swojego dziecka. Nazywanie go ,,kłamczuchem”, czy ,,oszustem” nie pomoże, ponadto nie trać zaufania. Zaufanie jest podstawą, twoje dziecko zbłądziło, ale to nie znaczy, że masz je traktować ,,z dystansu” do końca życia. Jeśli przyjmiesz taką postawę, tylko wzmożesz niepożądane zachowanie. Dziecko kłamie, bo zaspokaja potrzeby Dzieci kłamią z jakiegoś powodu. Obojętnie czy to trzylatek, czy trzynastolatek, jego kłamstwo ma jakiś cel. Jeśli dziecko kłamie notorycznie, może być to sygnał, że coś dzieje się w jego życiu, co wymaga naszej interwencji. Najczęstsze powody kłamstwa wśród dzieci: Chronią swoje bezpieczeństwo. Czasem może to być z pozoru błaha sytuacja, np. poplamiły nową bluzkę, więc kłamią, że ją zgubiły, bo boją się, że mama zareaguje zbyt nerwowo. Chcą być częścią grupy. Powód najczęstszy wśród nastolatków, zwłaszcza takich, dla których kontakty z rówieśnikami nie są proste. Zmyślają na temat zawodu rodziców, np. mówią, że są prawnikami, choć tak naprawdę mama zajmuje się domem, a tata jest budowlańcem. Nie chodzi o to ,że to coś złego, ale zależy im na prestiżu i byciu częścią grupy ,,cool dzieciaków”. Chcą zwrócić na siebie uwagę. Często na co dzień mamy dużo obowiązków, być może mamy też więcej niż jedno dziecko lub absorbującą pracę i czasem nie poświęcamy swojej rodzinie tyle uwagi, ile potrzebuje. Dzieci wówczas chcąc zwrócić na siebie uwagę, mogą dopuszczać się kłamstw i innych niewłaściwych zachowań, abyśmy okazali im jakiekolwiek zainteresowanie. Bawią się. Szczególnie małe dzieci lubią snuć niestworzone historie albo robić psikusy. Niewinne kłamstewko lub wymyślona historia są dla nich formą zabawy. Podkreślaj wartość prawdy Złość i krzyk nie pomogą w walce z kłamstwem. Jednak jeśli będziesz na bieżąco dawać przykład i podkreślać, jak ważne jest mówienie prawdy to przyniesie efekt. Należy pokazać dziecku, że kłamanie to wcale nie jest dobre wyjście, że prawda zawsze jest lepszym rozwiązaniem. Istotne jest też poczucie bezpieczeństwa. Jeśli nasza pociecha będzie przekonana o tym, że cokolwiek by się nie działo, może liczyć na pełną akceptację i zrozumienie ze strony rodziców oraz ich wsparcie, wówczas nie będziemy musieli zastanawiać się co zrobić, gdy dziecko kłamie, ponieważ ten problem nie będzie nas dotyczył.

dziecko kłamie w żywe oczy